
JEKYLL W LABORATORIUM
Dom. Ujęcie przez okno.
Laboratorium - szkła, rurki, dymy, szczury. Na półkach grzybki i ogórki w szkłach laboratoryjnych. Jekyll dokonuje do¶wiadczeń. Jekyll jest zafascynowany swoimi badaniami, które zmieniaj± osobowo¶ć człowieka. Służ±cy Johan stoi obok głaszcz±c żółwia.
Jekyll - Popatrz Johan. Ja, doktor Jekyll jestem bliski wielkiego odkrycia. Jestem geniuszem naszych czasów.
Johan - (głaszcze żółwia po skorupie) Y, y, y...
Jekyll - Pracuję nad wynalazkiem, który zmieni złego człowieka w dobrego i odwrotnie. Koniec kłopotów z psychopatami!
Johan - Panie Jekyll, niech pan tego nie odkrywa. Dobrze?
Jekyll - Robię to dla postępu, tak?
Johan - A skutków nie da się przewidzieć, co?
Jekyll - A poszedł do garów! Jasne?
Johan - Jasne, że do garów. (do żółwia) Popatrz Kubu¶, popatrz na wariata. (wychodzi
(szczur w laboratorium, myszy lub paj±k)
HYDE NA MIE¦CIE
Hyde idzie do kabaretu strasz±c po drodze przechodniów. Napotyka pani± kurwę. Woła do niej:
Hyde - Dupa, dupa!
Kurwa - (bez zdziwienia) No.
Hyde - Tryper, tryper!
Kurwa - No.
Hyde ulega frustracji. Morduje kotka pani Brown.
PORANEK
Jekyll z Johanem
Jekyll trzymaj±c w dłoniach jak±¶ pami±tkę po nocnej eskapadzie w kabarecie rozpacza w salonie, przy nim karafka i kieliszek, pije.
Johan – (¶ciera co¶, mówi nie patrz±c na Jekylla) Proszę pana, wczoraj u nas działy się dziwne rzeczy a pana nie było. Pukałem do pana i nikt nie otwierał.
Jekyll – Johan, kiedy ty pukałe¶ to ja spałem, a przynajmniej udawałem że ¶pię.
Johan – Proszę pana! Pan spał, a po domu grasował zboczeniec!
Jekyll – No no Johan. Licz się ze słowami.
Johan – Panie doktorze, nie możemy pozwolić żeby po domu biegał jaki¶ gatunek. Mówię panu, z takim rrryjem! Panienka Ann się wystraszyła. Przez cał± noc nie mogli¶my zmrużyć oka (wstydliwie) choć spali¶my osobno (ciężki oddech).
Jekyll – Johan, kto to mógł być?
Johan – Szaleniec, potwór, monstrum.
Jekyll – Potwór w naszym mie¶cie? To dziwne.
Johan – Nie tylko nas to dziwi. (pokazuje mu gazetę) Czytał pan poranne wiadomo¶ci? To dziwi już pół miasta.
JEKYLL Z NARZECZON·
¦niadanie
Ann – (trzymaj±c gazetę) Co¶ strasznego!!! Czytali¶cie? (patrz±c w gazetę) O matko! To on!
Jekyll – Co?
Ann – To ten sam, który mnie napastował! Henry, wczoraj był tu szaleniec!
Jekyll – Pewnie zabł±kany psychopata. Pełno ich w okolicy.
Ann – On był obrzydliwy!
Jekyll – Ach, obrzydliwy. To ty jeszcze nie widziała¶ siostry Johana!
Ann – Straszył mnie paj±kiem i mówił ten okropny wyraz na „D". Henry! Ja się boję! A je¶li on wróci?!
Jekyll – Już go nie spotkasz. Przysięgam! A przynajmniej obiecuję.
Johan – Ja będę czuwał, a je¶li jest taka konieczno¶ć to mogę spać w pokoju panienki, a zmuszony nawet położę się obok.

Tędy można wrócić